Odżwyki do rzęs – Moje doświadczenia

Cześć Kochane!

Mam nadzieję, że spodoba wam się mój pomysł. Postanowiłam stworzyć mój prywatny ranking produktów do pielęgnacji rzęs. Jeśli śledzicie mojego bloga to pewnie wiecie, że długo się do tego przymierzałam. Dziś nadszedł ten dzień. Chcę podzielić się z wami wszystkim, co wiem na ten temat i oczywiście opowiedzieć, która odżywka do rzęs jest wg mnie najlepsza. Liczę, że ranking przypadnie wam do gustu. Wiem, że wiele z was prosiło w komentarzach, żebym opowiedziała o swojej drodze do pięknych rzęs. Było ciężko, jak wiecie, ale się opłaciło. Postanowiłam ułatwić wam wybór produktu, który jest najbardziej skuteczny. To będzie dla mnie miłe wyróżnienie, jeśli weźmiecie pod uwagę moją opinię.

Wasza Maja <3

Moja historia

Odkąd pamiętam moje rzęsy nigdy nie były jakoś szczególnie piękne. Nie przypuszczałam jeszcze, że odżywka do rzęs może coś zmienić. Zawsze śmiałam się, że to mój brat zabrał mi ich trochę. On miał przepiękne i długie rzęsy, którymi zachwycały się wszystkie jego koleżanki. Ja za to dość krótkie i niewyraźne. Ogólnie różnimy się też w wielu innych kwestiach, w końcu dzieli nas spora różnica wieku. Rzęs jednak zazdrościłam mu od dawna. Kiedyś nawet zabrałam ukradkiem tusz do rzęs naszej mamy i chciałam pomalować brata podczas snu. Efekt nie był powalający, bo byłam jeszcze mała, ale i tak o wiele lepszy niż na moich rzęsach parę lat później. Mniej więcej do 13 roku życia nie przejmowałam się za bardzo wyglądem moich oczu. Potem przyszedł etap nastoletniego buntu i dziewczyńskiej rywalizacji…

Etap 1 – tuszowanie

W tamtym momencie zaczęłam interesować się tym, jak pielęgnować rzęsy. Z początku to nie była nawet pielęgnacja, ale nieumiejętne tuszowanie rzęs wieloma warstwami maskary. Totalnie nie umiałam tego robić i to było w tym najśmieszniejsze. Rzęsy były posklejane jak „pajęcze nóżki”. Najważniejsze dla mnie było jednak, że nareszcie było je widać! Przez moje ręce przewinęło się mnóstwo tuszów, o nich też być może zrobię kiedyś ranking. Potem dojrzałam i stwierdziłam, że to, czego potrzebuję, to długie rzęsy, które wyglądają naturalnie. Nadal jednak nie wiedziałam, czym jest odżywka do rzęs i jak działa. Co zrobiłam?

Etap 2 – doklejanie pasków

Zaczęłam przedłużać rzęsy. Chyba najgorszy, bo w tym czasie najbardziej ucierpiały moje rzęsy. Początkowo doklejałam sobie sztuczne kępki w całości. Jednorazowe rzęsy kupowałam w sklepikach z tanimi gadżetami, więc ich jakość nie była zachwycająca. Podobnie było z klejami do nich. Przyznaję, że wiele razy dostawałam uczulenia, ale byłam wtedy jeszcze nieświadoma, że to od tego. Nie wspomnę nawet o tym, ile rzęs wyrwałam sobie sama wraz ze sztucznymi paskami. Nie chciały się łatwo odkleić, więc je szarpałam. Byłam głupia i nie wiedziałam, że rzęsy to nie włosy i tak łatwo nie odrosną. Potem przyklejanie jednorazówek każdego dnia mi się znudziło…

Etap 3 – przedłużanie rzęs

Przyszedł czas na przedłużanie rzęs – najpierw metodą 1:1, a potem różnymi metodami objętościowymi. Przetestowałam chyba wszystkie możliwe opcje i metody. Z początku byłam nawet zadowolona. Co prawda raz zdarzyło mi się, że kosmetyczka zrobiła krzaki z moich brwi i musiałam je usuwać kolejnego dnia, ale ogólnie efekt był zawsze spoko. Z wierzchu wszystko było świetnie. Zaczęło mnie jednak denerwować, że wydaję na to naprawdę dużo pieniędzy. Najpierw samo przedłużanie, a potem jeszcze uzupełnianie ubytków. To pożerało niemal wszystkie moje pieniądze. Któregoś razu zrezygnowałam z kolejnego przedłużania, bo chciałam trochę zaoszczędzić. Nie spodziewałam się wtedy tego, co zobaczyłam. Nawet najgorsza odżywka do rzęs nigdy nie zrobiła na moich oczach takich spustoszeń.

Etap 4 – eko metody

Prawie wcale nie miałam rzęs. Regularne przedłużanie znacznie obciążyło moje włoski i doprowadziło do miejscowego łysienia na powiece. W niektórych miejscach wyrastało po kilka cienkich włosów, a w niektórych nie było ich w ogóle. Nie spodziewałam się, że przedłużanie może tak zniszczyć rzęsy. Nie wiem teraz, czy była to wina złego produktu, złej metody, niedoświadczonej kosmetyczki, czy po prostu moja. Z jednej skrajności popadłam w drugą. Ze sztucznego przedłużania rzęs przeszłam na domowe metody ich wzmacniania, typu odżywka do rzęs DIY. Chciałam jakkolwiek odratować moje rzęsy bez obciążania ich sztucznymi produktami.

Najpierw sięgnęłam po oleje. Niestety ani oliwa z oliwek, ani olej rycynowy się u mnie nie sprawdziły. Ten ostatni wręcz podrażnił moje oczy. Nakładałam je oczyszczoną szczoteczką od zużytego tuszu do rzęs. Z perspektywy czasu, odkąd moja przyjaciółka to odżywka do rzęs, wiem, że to mógł być problem. Mogłam postawić na stary aplikator od eyelinera i nakładać oleje bezpośrednio na cebulki. Ale nie zrobiłam tego, więc zawiedziona efektami szukałam dalej.

Wyszukałam, że świetne nawilżenie włosom daje wazelina. Ze względu na konsystencję ciężej było ją nałożyć na rzęsy. Bardzo sklejała włoski i nie wchłaniała się tak łatwo. Potem trudniej było rzęsy wytuszować. Miała nawilżać, a była bardzo problematyczna. Zresztą podobnie jak witamina E w kapsułkach. Zawartość kapsułki mieszałam z wodą lub olejem jojoba (albo innym pod ręką) i nakładałam na rzęsy. Niewygodne i czasochłonne. Poza tym nic z tych metod nie dawało oczekiwanych przeze mnie rezultatów. Takich, jakie teraz daje mi prosta odżywka do rzęs. Zaczęłam szperać w sieci w poszukiwaniu alternatywy…

RATUNEK – ODŻYWKA DO RZĘS

To było cztery lata temu. Odkryłam odżywki do rzęs, które dopiero wchodziły na rynek. Wówczas były jeszcze trudno dostępne i drogie, ale widziałam w nich moją jedyną deskę ratunku. Potem to już mogłoby podziałać jedynie przeszczepianie włosów na powiece, o ile coś takiego się w ogóle robi. Przez te cztery lata przetestowałam przynajmniej kilkanaście odżywek. Dziesięć z nich zapadło mi w pamięć na tyle, że postanowiłam je dla was opisać. Szczegółowe recenzje tego, jak każda odżywka do rzęs sprawdziła się u mnie, znajdziecie poniżej. Zanim jednak o konkretach, opowiem o tym, jak doszłam do tego, że…

… najlepszą odżywką dla moich rzęs jest NANOLASH <3

Obiecująca odżywka do rzęs, która dawno temu wpadła w moje ręce to LashFood. Skusiła mnie jego nano-peptydowa technologia. Producent obiecywał, że peptydy mają „nakarmić” moje rzęsy. Liczyłam na efekt wow, ale na moich rzęsach (których prawie nie było) LashFood nie przyniósł niemal żadnego efektu. Pomyślałam, że z początku może być mi potrzebna dużo silniejsza kuracja, bo moje rzęsy były przecież w bardzo opłakanym stanie.

Swego czasu testowałam również GrandeLash. Odżywka do rzęs tego producenta miała stworzyć efekt sztucznych rzęs. Niestety wcale nie wydłużyłam moich rzęs w 4 tygodnie. Owszem, rzęsy przyciemniły się i trochę pogrubiły, ale nadal były krótkie. Poza tym GrandeLash nie pomogło na ubytki w linii rzęs, więc musiałam wziąć się za testy kolejnego produktu.

W pewnym momencie sięgnęłam również, po DabaLash. To odżywka do rzęs reklamowana jako produkt uniseks, dla każdego. DabaLash miał przedłużać, upiększać i przywracać zdrowie moim rzęsom. Najbardziej zależało mi na poprawie kondycji rzęs. Obietnica zdrowych rzęs oznaczała jednak tylko wzmocnienie najdłuższych rzęs. Te krótki pozostały w takiej formie jak wcześniej. Niestety odżywka nie przywróciła zdrowia cebulkom, przy których straciłam rzęsy.

W moim wielkim teście idealnego produktu znalazł się też NeuLash. Skusiła mnie chyba metaliczna, bardzo elegancka tubka. To zdecydowanie odróżniało to serum uwydatniające rzęsy od podobnych produktów. I znów w 4 tygodnie miałam mieć widocznie grubsze, dłuższe i gęstsze naturalne rzęsy. I znów rozczarowanie. Efekty były, ale nie takie, jakich oczekiwałam.

Jedno z nieudanych podejść do odżywek do rzęs to też odżywka do rzęs LiLash. Miałam mieć piękne rzęsy w kilka tygodnia. Muszę przyznać, że magia LiLash zadziałała, chociaż spektakularnej zmiany nie było. Nareszcie zaczęły odrastać utracone rzęsy. Były jednak tak krótkie, że z wydłużonymi naturalnymi rzęsami wyglądało to komicznie. Różnica długości była niestety z tym produktem nie do przejścia.

Gdzieś po drodze natrafiłam też na serum IdolLash. Zastanawiam się dziś, co mnie skłoniło do kupienia odżywki do rzęs reklamowanej brokatowymi banerami. Pewnie skład bogaty w naturalne składniki, polipeptydy, proteiny itp. Moje rzęsy niestety się z tym produktem nie polubiły. Efekty stosowania poprzednika niestety zmalały.

Nie tak dawno testowałam także RapidLash. Efekty były widoczne, bo rzęsy zyskały trochę jakości. Ich kondycja poprawiła się w porównaniu do tego, w jakim stanie były początkowo. Z tym, że niewiele odróżniało RapidLash od reszty. To odżywka do rzęs, w której coś mi po prostu nie pasowało. Szukałam czegoś dużo lepszego, co uzdrowi i jednocześnie upiększy moje rzęsy.

TOP 3

Jedno z lepszych podejść do pielęgnacji rzęs. Revitalash, czyli bardzo popularna aktualnie odżywka do rzęs. Wówczas nie była jeszcze tak znana. Przetestowana odżywka rzeczywiście przyniosła oczekiwane efekty, choć miała też drobne minusy. Do tej pory jest jedną z moich ulubionych odżywek do rzęs. Po Revitalash nadal sięgam, jeśli zabraknie mi np. Nanolash.

Skuteczna odżywka do rzęs, którą testowałam, to również Latisse. Skuszona dobrymi efektami Revitalash postanowiłam poszukać czegoś o podobnej jakości, co przyniesie efekt wow. Jej działanie opiera się na składniku leków. Efekty rzeczywiście były, nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych, ale trochę przestraszyłam się czytając ulotkę i chciałam znaleźć coś innego.

Numerem jeden wśród wszystkich testowanych przeze mnie produktów okazał się NANOLASH. Cieszę się, że nie pozostałam przy testach Revitalash. Odżywka do rzęs Nanolash jest skuteczniejsza i zdecydowanie lepiej rozumie się z moimi rzęsami. Ich kondycja poprawiła się w pierwszych tygodniach stosowania, efekty były oszałamiające, brak jakichkolwiek skutków ubocznych i bardzo konkurencyjna cena. Dla mnie werdykt jest jeden. – NANOLASH to zwycięzca mojego subiektywnego rankingu odżywek do rzęs. <3

Moje drogie!

Jeśli interesują was konkrety na temat każdej z odżywek to zachęcam do prześledzenia szczegółowych opisów, które zamieściłam na stronie. Każdą z odżywek do rzęs zrecenzowałam z osobna. Opisałam trochę moich wrażeń, trochę konkretów na temat składu. Większość z nich działa i aplikuje się podobnie, ale nie byłoby tego rankingu, gdyby nie różnice między nimi. Czasami są niewielkie, ale jednak kluczowe. Niektóre odżywki opisałam obszerniej, bo wydało mi się, że wszystko jest istotne. Tym najsłabszym dla mnie nie poświęcałam aż tyle miejsca, ale znajdziecie tam też kilka konkretów. Nie kupujcie na ślepo i skorzystajcie z mojego doświadczenia. Odżywka do rzęs jest ważna, więc trzeba wybierać rozważnie.

Zapraszam do czytania.